„Brickfilm to nie MOC, nie musi być ładnie” – tak najczęściej tłumaczą się osobnicy gwałcący nasze zmysły estetyczne pstrokatymi, nierealistycznymi rekwizytami.

Brak proporcji i kolory „w cały świat” to plaga. „Filmowcy” idą na łatwiznę, ale ważne, że zdają sobie z tego sprawę. Gorzej ze studami – powszechnie panuje przekonanie, że nikomu one nie wadzą. Tyle, że w światku budowniczych od paru ładnych lat standardem jest przykrywanie ich. Wyjątkiem powinny być płaszczyzny, po których poruszają się ludziki.

Ludziki, właśnie. Prawnik o twarzy menela? Menel ubrany jak pirat? Może lepiej jednak poświęcić im osobny serial, w końcu korsarze nie zaszczycili nas jak na razie swoją obecnością? Mierz siły na zamiary, rób fabułę pod to, czym dysponujesz. Nigdy odwrotnie. Jesteś w posiadaniu strojów tylko z Westernu, rób film o kowbojach. Lecz jeżeli brakuje Ci ufoludów, porzuć kosmiczną tematykę na rzecz czego innego.

Strzeż się używania elementów pochodzących spoza światka LEGO. „Resoraki” są dobrą zabawką dla przedszkolaków, każdy widz chce zobaczyć coś klockowego. Bo to BRICKFILM. Rozumiem, że najprawdopodobniej masz mało klocków, ale zauważ, że na dużych polskich forach dla budowniczych nikogo to nie obchodzi. Liczy się tylko efekt końcowy. Za parę lat i brickfilmerzy się do tych reguł dostosują.

Najważniejsze jednak, aby w tle widz nie musiał podziwiać uroków Twojego mieszkania. Chyba, że jesteś minifigiem.

  1. Opracowanie : Ryjek
  2. Zdjęcia : pkmovies92